List do redakcji zszokował prezesa Zielonej Ziemii i nas. To może być skandal na miarę wszystkiego złego, co działo się wokół oczyszczalni „Centralna”
SUSZARNIA, EMITER I KOCIOŁEK MOŻE NAM JESZCZE BARDZIEJ ZAŚMIERDZIEĆ MIASTO. URZĄD MILCZĄCĄ STRONĄ POSTĘPOWANIA.
List do redakcji
Zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce dokument podpisany przez wiceprezydenta Bytomia o tym, iż w Rojcy oczekuje przedsięwzięcie w postaci „budowy suszarni osadów ściekowych w obrębie oczyszczalni „Centralna”” na Rojcy. Przypominam, że jest to skrawek Radzionkowa przyłączony do Bytomia w 2002 r. mamy następujące pytania:
- Dlaczego mieszkańcy Rojcy nic o tym fakcie nie wiedzą? Dzisiaj budowa suszarni osadów ściekowych, a jutro budowa spalarni?!
- Dlaczego Urząd rutynowo ogłosił to tylko na tablicy ogłoszeń w Urzędzie Miasta i gdzieś tam na tablicach ogłoszeń?
- Czy mieszkańcy Rojcy znowu obudzą się jutro w kolejnym smrodzie?
- Dlaczego nie zrobiono konsultacji społecznych w tej sprawie?
——–
Oto co ustaliliśmy:
Bytomskie Przedsiębiorstwo Komunalne Sp. z o.o. przystąpiło do realizacji nowej inwestycji na terenie Oczyszczalni Ścieków „Centralna” przy ulicy Sikorskiego pod nazwą: Budowa suszarni osadów ściekowych w ramach modernizacji oczyszczalni ścieków „Centralna” w Bytomiu w części dotyczącej zagospodarowania ustabilizowanych osadów ściekowych na działce o numerze ewidencyjnym 1711/23 położonej na terenie przeznaczonym pod zabudowę przemysłową.
Planowane przedsięwzięcie będzie polegać na budowie suszarni osadów ściekowych nisko lub średniotemperaturowej o wymiarach 42 x 13,5 x 9 m , zabudowy dodatkowego zbiornika Zbiorczej Komory Fermentacyjnej (ZKF) o pojemności 4,5 tys. m3 i średnicy 20 m z zapleczem technicznym oraz kotłem opalanym biogazem i biomasą z emiterem o wysokości 12 m. Realizacja obiektu wymagać będzie przełożenia istniejącej w tym rejonie technicznej infrastruktury podziemnej oraz dostosowania istniejącego układu dróg dojazdowych i placów manewrowych. Planowane przedsięwzięcie, kwalifikuje się do rodzaju przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko, dlatego Prezydent Miasta Bytomia uruchomił w lutym tego roku procedurę zmierzającą do przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko inwestycji, kończącą się uzyskaniem decyzji administracyjnej o środowiskowych uwarunkowaniach planowanego przedsięwzięcia.
Inwestor złożył wymagany prawem raport oddziaływania na środowisko planowanego przedsięwzięcia i po konsultacjach, także z Urzędem Miasta Radzionków(?!), 30 września br. uzyskał wymaganą prawem decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach otwierającą szybką ścieżkę do realizacji planów. Tym szybszą, że ze względu na brak protestów społecznych i ważny interes strony, decyzji nadano klauzulę natychmiastowej wykonalności, motywując to ważnym interesem inwestora i brakiem uwag ze strony społeczeństwa. Jedna tylko w tym miejscu dygresja, naszym zdaniem nie można mówić o „konsultacjach” z UM w Radzionkowie – by mówić o konsultacjach – czyli relacjach dwustronnych zakładających przynajmniej potocznie czynne działanie stron, Tymczasem inwestor przesłał radzionkowskiemu urzędowi niezbędny pakiet dokumentów nie otrzymując w zamian uwag! To jest interesujące.
Teresa Bryś-Szczygieł:
Inwestor wybrał idealny dla siebie moment na konsultacje społeczne- sam środek wakacji i urlopów. Sama mieszkam w pobliżu Oczyszczalni i nie mogę zrozumieć, że nikt w trosce o nas, mieszkańców Rojcy nie zapoznał się z dokumentami sprawy, nie mówiąc już o próbach rzeczywistej konsultacji. Już po pobieżnej analizie raportu i wydanej decyzji widać ile straciliśmy nie będąc stroną tego postępowania, pomijając najważniejszą kwestię – możliwości wpływu na przyjęte rozwiązania technologiczne, albo możliwość zablokowania inwestycji.
Po pierwsze wydano zgodę na suszenie 14 tys. Mg/rok przefermentowanych osadów ściekowych, podczas gdy w raporcie inwestor zapowiedział chęć przetwarzania „tylko” 12 tys. Mg/rok (8000 ton/rok osadów z oczyszczalni „Centralna” oraz 4000 ton/ok. z oczyszczani Bobrek i Miechowice, raport, str. 22). Po drugie: nie będzie monitoringu pylenia i hałasu, ani w czasie budowy inwestycji, ani potem. Po trzecie: zwolniono inwestora z obowiązku przedstawienia analizy porealizacyjnej przedsięwzięcia.
Smutne, bo wszyscy pamiętamy kłopoty z rozruchem oczyszczani. Po czwarte: nadano wydanej decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych klauzulę natychmiastowej wykonalności co w praktyce oznacza, że wszystkie zgłoszone teraz uwagi nie zostaną uwzględnione.
Raport wykonany na zlecenie inwestora analizuje wszystkie potencjalne zagrożenia w granicach administracyjnych gminy Bytom i tylko Bytomia. Zawyżone są odległości inwestycji od zabudowy mieszkalnej. Raport na str. 11 podaje ,„W bezpośrednim sąsiedztwie (inwestycji, przyp. red. )zlokalizowana jest firma branży przemysłowej, w dalszej odległości znajdują się budynki mieszkalne, od których teren inwestycji odgradza ogrodzenie”. Te odległości zostały zdefiniowane jako 650 m dla ul. Magdaleny i 750 m dla zabudowy wielorodzinnej, a mieszkańcy osiedla po drugiej stronie ulicy Sikorskiego?
Osady ściekowe poddaje się suszeniu, dlatego, że w tym stanie uzyskują właściwości palne. Mogą być spalane np. w cementowniach. Planowana inwestycja będzie więc kurą znoszącą złote jajka. Rozumiem zarząd oczyszczalni i urząd miasta w Bytomiu, że sięga po rozwiązania technologiczne umożliwiające jednocześnie pozbycie się kłopotów z odpadami i powiększenie zysku. Jak to jest jednak możliwe, że bez uwzględnienia interesów mieszkańców Radzionkowa?
——–
BPK „jest w prawie” zbudowania suszarni ścieków oraz kotła, w którym będzie ściekowy susz spalać a nieczystości wydalać za pomocą 12 metrowego komina, zwanego naukowo – emiterem! Konsekwencje tej wysokości są oczywiste…
Na dodatek bytomska firma dopełniła wszelkich formalności nie napotykając ze strony Radzionkowa na jakikolwiek sprzeciw. Urząd dokumenty przyjął, także Obwieszczenie prezydenta Bytomia o planowej inwestycji oraz możliwości protestu – i zgodnie z pragmatyką wywiesił go na tablicach ogłoszeniowych. Nikt z mieszkańców nie zwrócił na to uwagi, ale do diabła! – mamy przecież prawo mieć przekonanie, że urząd działa w interesie mieszkańców miasta! Czy tak!? Podejrzewamy więc coś, co możemy nazwać urzędniczym zaniechaniem i brakiem nadzoru godzącym w interes mieszkańców.




